Archiwum kategorii: artykuły

Katana

 

 Miecz to w/g mniemania wielu ludzi klasyczna broń samurajska, lecz jak podają źródła to łuk, a nawet włócznia były ważniejsze. Jednak zdanie to chciałbym odnieść do okresu z przed władania Tokugawy Ieyasu, a nawet wcześniej, czyli do czasów kiedy to ważniejszą stawała się broń bardziej przydatna na polu bitwy. A teraz bez innych większych ceregieli przedstawiam miecz:
Historia państwa japońskiego na stałe związana jest z mitologią miecza. Jeszcze w XX wieku samuraje szli do ataku z mieczami. Japońskie miecze są jednak dla nas, mieszkańców zachodu legendą, znaną najczęściej z filmów Akiry Kurosawy. Kształt mieczy znany z ekranu jest produktem długiej ewolucji. Najstarsze, pochodzące z VII w. miecze mają klingi proste i jednostronne, wytapiane były zaś z jednej sztuki metalu. Późniejsze miecze, także żelazne, były długie i proste, w odróżnieniu od średniowiecznych – lekko zakrzywianych. Taki kształt klingi znany był dopiero w końcu IX w. Pierwowzór miecza przywędrował, jak większość rzeczy, z Chin. Chińskie słowo chien (miecz obosieczny) jest pierwowzorem japońskiego ken, zaś dao stworzyło japońskie to (miecz o jednym ostrzu), by w końcu zlać się w nazwę katana. Najstarszym mieczem o zakrzywionej klindze wywodzącym się bezpośrednio od obosiecznego ken był jintachi – długi, ciężki miecz wojenny stosowany tylko w trakcie bitew, noszony w marszu przez pachołka. Od niego pochodzi tachi o długości ok. 3/4 m. Tachi wieszany był przy pasie, wiązany za pomocą sznurów, które przechodziły przez ryfki (małe kółeczka) przy pochwie. Ten sposób mocowania sprawiał, że tachi noszony był ostrzem w dół, katana natomiast był zatykana za pas ostrzem (yakiba) do góry. Pierwotnie to tachi był narzędziem walki – stąd nazwa techniki tachi dori (obrona przed mieczem). Katana był początkowo tylko przedmiotem rytualnym używanym do różnego rodzaju ceremoniałów. Później zaczął on zastępować ponad 2 metrowy miecz wojenny (daikatana). Daikatana noszony był przewieszony przez ramię i przymocowany do prawego boku, tak aby rękojeść wystawała nad ramię. Ostrze było skierowane w lewą stronę. Uzupełnieniem miecza długiego jest krótki miecz (wakizashi), który miał od 40 do 50 cm długości. Zyskał on nazwę „strażnika honoru”. Samuraj udający się do kogoś w gościnę musiał pozostawić długi miecz przy wejściu. Nie pozostawał jednak bezbronny, ponieważ za pasem spoczywał wakizashi. Służył on ponadto przy popełnianiu rytualnego samobójstwa czyli seppuku (lub harakiri). Krótkim mieczem dokonywano także dekapitacji (odcięcia głowy) pokonanym wrogom. Głowy traktowano jako trofea wojenne. Wspólnie katana i wakizashi tworzyły daisho. Zarówno długie jak i krótkie miecze miały szereg odmian. Chisa katana to miecz średniej długości używany na dworach. Tanto i yamadashi to dwa rodzaje sztyletów różniące się rodzajem gardy. Specjalną klingę miały yori tochi do przebijania zbroi. Himogatana to rodzaj sztyletu z najlepszej stali, kozuka to noże ukryte w pochwie wakizashi, kagai to rodzaj szpili pozostawiane w ciele zabitego jako znak rozpoznawczy. Niezrównana jakość japońskich mieczy jest efektem poszukiwań wielu pokoleń płatnerzy. Ich praca uznawana była za świętą, w trakcie prac przestrzegano odpowiedniego obrządku. Kowal przywdziewał uroczysty strój i wykonywał obrzędy mające odstraszać demony. W kuźniach pracowali nie tylko płatnerze : cesarz Mikado Gotoba (1183-1198) wykuł osobiście klingę swego miecza, pod okiem mistrza Ichimonji Norimune. Rozkwit sztuki płatnerskiej przypadł na wiek XII i XIII. Powstały wówczas rody mistrzów Kanehira, Sukehira, Takahira z Bizen, Yoshiie, Arikuni, Kanenaga z Kioto. Można do nich dołączyć również twórców kling – Masamune, Yoshimitsu i Yoshihiro. Każdy z tych rodów umieszczał swój znak na ostrzach mieczy. Technologie produkcji mieczy różniły się. Ich sekret i szczegóły chroniła święta przysięga składana bogom przez syna w obecności ojca. Podczas najważniejszych czynności kowal pozostawał w kuźni sam. Znana jest legenda o pomocniku mistrza Masamune, który chciał poznać temperaturę wody używanej do hartowania. Mistrz jednym cięciem odciął mu rękę. Technologia kucia klingi wiązała się z wytopem oraz odpowiednim doborem gatunków metali lub ich stopów, z poszukiwaniami żelaza lub piasku najwyższej jakości. Jedna z metod polegała na oplataniu żelaznego pręta niezliczonymi warstwami stali zanurzanej po każdym etapie w wodzie i oleju o odpowiedniej temperaturze. Powstawała w końcu sztaba złożona z kilku milionów warstw splecionej i skutej ze sobą stali przekładanej warstwami żelaza. Jednak np. Masamune stosował metodę tsukuri używając tylko stali. Najtrudniejszą czynnością było jednak nie wykuwanie klingi, ale jej hartowanie. Obłożone gliną ostrze było wielokrotnie rozgrzewane i studzone w wodzie o różnych temperaturach. W ten sposób powstawał hamon (linie hartowania) – jedyny w swoim rodzaju. Następnie ostrze gładzono na polanym olejem kamieniu, powtarzając tę czynność ponad 100 razy przez 50 dni. Gdy klinga zyskała należytą ostrość, mistrz składał na niej swój podpis. Przekonanie o tym, że w mieczu zawarta jest część duszy płatnerza było w Japonii tak silne, że powszechnie unikano mieczy pochodzących od ludzi niezrównoważonych. I tak np. miecze ucznia mistrza Masamune – płatnerza Muramasy (ur. 1341) przynosiły nieszczęście z powodu jego gwałtownego charakteru. Gdy w bitwie pod Sekigaharą Nagatake zabił Todę Shigemasę, rozłupując mu za jednym zamachem hełm i czaszkę, Tokugawa Ieyasu zapragnął obejrzeć tak świetny miecz. Ponieważ skaleczył się podczas badania broni, orzekł, że musi być to klinga Muramasy – jak się okazało – miał rację. Oczywiście istniały także katana przynoszące szczęście, bogactwa i potęgę – nazywano je hinken. Naturalnie miecze pochodzące od znanych mistrzów były bardzo drogie, dlatego znalazło się wielu chętnych do ich podrabiania. W celu zapobieżenia temu procederowi powstała klasa ekspertów (meikiki), którzy zajmowali się oceną jakości, pochodzeniem oraz wyceną miecza. Wydawali oni specjalne certyfikaty (orikami). Każdy katana posiadał małe nacięcia w okolicy tsuki (rękojeści), nadawane po przeprowadzeniu testu. Liczba cech świadczyła o jakości ostrza. Test polegał na ułożeniu ciał więźniów i przecięciu ich. W późniejszym okresie ciała zostały zastąpione snopkami słomy (makiwara). Liczba cech oznaczała liczbę ciał (snopków) przeciętych jednym cięciem. Ekspertyzy te stały się przywilejem znanych rodzin jak np. Honani – cenionych za wiedzę o mieczach od IX w. Pisemne potwierdzenia zaczęto wydawać dopiero w XII w. Miecz był dla samuraja wszystkim. W czasie długich podróży był przechowywany w specjalnym ochronnym futerale zwanym katana zutsu. W domu wojownika miecz znajdował się na honorowym miejscu obok równie cenionej zbroi. Kiedy samurai przyjmował u siebie ważnego gościa pokazywał swój miecz. Kwitła sztuka medytacji nad deseniem hartu klingi, który podziwiano i ze znawstwem kontemplowano. Sposób oglądania klingi i jej prezentacji był ustalony w każdym szczególe. Dotykano jej tylko przez czystą, jedwabną chustę. Nigdy nie obnażano ostrza do końca, wierzono bowiem, że jeżeli katana ujrzy światło dzienne, musi po nim spłynąć krew. Po zjednoczeniu Japonii w XVII w. pod władzą rodu Tokugawa w wytwarzaniu mieczy dokonują się znaczące zmiany. Ten rodzaj broni zaczyna wychodzić z użycia i staje się symbolem stanu rycerskiego. Pojawia się podział na stare miecze (koto) oraz nowe miecze (shinto). Miecz japoński jest częścią Japonii równie mocno jak kwiat wiśni czy rytuał parzenia herbaty. Jest częścią jej historii i kultury. Prawdą więc jest, że zaklęto w nim duszę japońskiego wojownika. 
W powyższym tekście podałem znaczenie wszystkich słów związanych z mieczem , więc wydaje mi się , że obejdzie się bez terminologii .Sztuka Walki przy pomocy tego oręża stała się wprost historyczna , a nawet legendarna … Któż nie słyszał o „słynnych” samurajach którzy przy pomocy miecza wyprawiali „niesamowite” sztuki …
Komentarze

Rodowód Aikido

Historia aikido jest zawikłana i pełna niejasności. Idzie tu bowiem o dzieje różnych szkół walki, które w ciągów wieków uzupełniały się wzajemnie i co charakterystyczne, zawsze związane były z pewną koncepcją filozoficzną, również eklektyczną, wchłaniające jedne, a odrzucającą inne poglądy, systematycznie zmieniającą się. Stąd dziej właściwego aikido dotyczą dopiero czasów nowożytnych, a konkretnie wieku XX, podczas gdy korzenie tej sztuki zdają się pośrednio sięgać do najdawniejszej historii Japonii. Akido jest to wybitnie defensywna sztuka walki obronnej. Wywodzi się z bojowej sztuki walki wręcz, nazywanej AIKI-JITSU. Pierwsze informacje o szkołach AIKI-JITSU pochodzą z IX w. Sztuka ta zawierała cały system blokad i zasłon, uników i ciosów zadawanych z kontry w precyzyjnie wybrane miejsca na ciele przeciwnika.

Twórcą najstarszej szkoły, która wiąże się z dzisiejszym aikido miał być książe Teijun, szósty syn cesarza Seiwa (850-880). Szczegóły dotyczące tej szkoły nie są znane – wiadomo tylko, iż przypisywano jej nazwę Daito Aikijitsu i że w odróżnieniu od „gminnych” technik ju-jitsu miała być sztuką elitarną, nauczaną wśród samurajów najwyższej rangi. Syn księcia Teijun – Tsunemoto, miał być tym, który wprowadził Daito Aikijitsu do klanu Minamoto. Tsunemoto – syn i uczeń mistrza Teijuna rozwinął technikę AIKI-JITSU o nowe elementy, kładąc szczególny nacisk na sztukę zachowania odpowiedniego dystansu, która miała uniemożliwić przeciwnikowi skuteczne władanie bronią. Na rozwój AIKI-JITSU miał wpływ powstały w XII w. system walki pod nazwa GEN-NO-HEINO (strategia rodu Gen), który ponadto obejmował technikę walki mieczem – KEN-JITSU.

Większe w tej mierze zasługi niektóre legendy przypisują Yoshitsune. Dane historyczne wskazują jednak na innego kontynuatora Daito Aikijitsu – niejakiego Yoshiie Minamoto. Będąc nieuleczalnie chorym Yoshiie Minamoto przekazał swą sztukę młodszemu bratu – Shinra Saburo Yoshimitsu. o tym z kolei mówi się, iż był człowiekiem o bardzo szerokich zainteresowaniach artystycznych i naukowych – kimś podobnym do Leonarda da Vinci. Z powodzeniem zajmował się astronomią, medycyną, geologią. Prowadził między innymi sekcję zwłok przestępców – znajomość mechaniki stawów skłaniała go do wykorzystania wiadomości anatomicznych w celu udoskonalenia wielu technik. Drugi syn -Yoshikiyo przenosi się do prowincji Kai, a wkrótce przez koligacje matrymonialne wchodzi do klanu Takeda, któremu przekazuje część tajników sztuki swego ojca. Od tamtej pory sztuka walki będzie rozwijać się zarówno w rodzie Minamoto jak i Takeda. Kolejne rozejście się dróg daito Aikijitsu nastepują w 1574 roku, kiedy to Kunigutsu Takeda zapoznaje się ze swą sztuką klanu Aizu.

Po latach wychodząca z jednego pnia technika różni się od pierwowzoru i spotykana jest w conajmniej trzech odmianach:

Aizu-todome – technika kontynuatorów Kunigutsu Takeda;

Daito-ryu – technika kontynuatorów starego Daito Aikijitsu wymieszana z elementami innych szkół. Najwybitniejszym mistrzem tej szkoły jest Goto Tadaemon Tadayoshi, (1644-1736) – w pewnym okresie nauczyciel klanu Aizu;

Takeda-ryu – technika kontynuatorów Yoshikiyo, która najwybitniejszego mistrza znalazła w osobie samuraja – filozofa – Takeda takumi no Kamisoemon (1758-1853).

Aby sprawę jeszcze bardziej zawikłać, dodajemy, że Kamisoemon opracowuje doktrynę filozoficzną zwaną „aiki in yo ho” i stopniowo zaczyna się ona nierozerwalnie wiązać z wymienionymi trzema stylami. Ta mieszanka nosi nazwę „oshikiushi” i najpełniej jest kontynuowana w obrębie klanu Aizu.

Z początkiem okresu Meiji ginie wiele tradycji – oshikiushi stopniowo ulega zapomnieniu, czy też może po prostu nie jest znana nowemu społeczeństwu. Największe zasługi dla przechowania tej techniki i przeniesienia jej przez burzliwy okres modernizmu miał kapłan kultu Shinto – Saigo Tanomo Chikamasa (1829-1905). Miał on w okresie Meiji poważne konflikty z policją – oficjalne założenie szkoły, w której można by przekazywać tradycje oshikiushi, jest więc niemożliwe. W tej sytuacji Tanomo poczyna poszukiwać zaufanego a uzdolnionego młodego człowieka, który mógłby się stać spadkobiercą skarbu rozwijanego i zazdrośnie strzeżonego przez tyle wieków.

Własciwą osobą wydaje się być nadzwyczaj utalentowany Saigo Shiro, ten sam, który w 1886 roku przyczynił się do błyskotliwego zwycięstwa Kodokanu nad Yoshin-ryu. Trenuje on jednocześnie oshikiushi i Tenjinshino-ryu, a później oshikishi i judo u Jigoro Kano. Kilka lat później zarysowuje się jednak ostry konflikt pomiędzy oshikiushi a judo – konflikt złożony, ale z wyraźnym podtekstem ekonomicznym. Czasy są ciężkie i z najwyższym trudem zdobywa się środki do życia. Marzeniem każdej szkoły jest uzyskanie od policji prawa nauczania, gdyż przez okres, na jaki opiewa zawarta umowa, szkoła ma zabezpieczony byt. oczywiści o taką pozycję ubiegają się różne szkoły, a rywalizacja między nimi jest bardzo ostra. Saigo Shiro nie chcąc wybierać pomiędzy Saigo Tanomo a Jigoro Kano wyjeżdża z Tokio i poświęca się kyudo (strzelanie z łuku). Tanomo rozpoczyna więc energiczne poszukiwania następnego kandydata o kwalifikacjach odpowiednich, aby powierzyć mu tajemnice oshikiushi. Tym kandydatem staje się Sokaku Takeda, znakomity szermierz zakochany w ken-jitsu, posiadający też pewną wiedzę o technikach Takeda-ryu. 

Przyjaźń pomiędzy uczniem a nowym mistrzem szybko się zacieśnia, zwłaszcza, że obaj mają podobne poglądy polityczne i kłopoty z modernistami. Habersetzer pisze na przykład, że Takeda, w okresie kiedy noszenie miecza było zabronione, lubił przechadzać się „pod bronią” ulicami Tokio demonstrując swoje przywiązanie do tradycji. Saigo Tanomo zdaje sobie jednak sprawę, że epoka miecza bezpowrotnie odchodzi – w tej sytuacji pozostawieni tajemnic oshikiushi w rękach zajadłego tradycjonalisty nie wróży przetrwania techniki. Nie ma jednak innego kandydata – latami przekonuje więc Sokaku Takedę, aby porzucił miecz i skoncentrował się na sztuce walki bez broni. Przekonany w końcu Takeda ciągnie jednak za sobą łańcuszek kłopotów z policją i postanawia wyjechać na Hokkaido – japoński „dziki zachód” aby rozpocząć nowe życie. Tam, w zmieniającej się stopniowo sytuacji politycznej, czyni starania o otwarcie własnego dojo. Ten cel osiąga jednak dopiero jego syn – Takimune Takeda, który zakłada szkołe w Abashiri i naucza w niej oshikiushi pod nazwą daito-ryu.

Tu trzeba wprowadzić na scenę mistrza Morihei Ueshiba (1883-1969). Około 1901 młody Ueshiba pobiera instrukcje kito-ryu od Tozawa Tokusaburo. Wskutek zbyt wczesnego rozpoczęcia bardzo intensywnych treningów ma kłopoty ze zdrowiem i musi przerwać je na dwa lata. Później podejmuje naukę walki wręcz w dojo Nake Masakatsu – oryginalnego nauczyciela, który będąc zarazem instruktorem szermierki wpaja w Ueshibę przekonanie, że techniki miecza mają wyraźny związek z walką wręcz. W 1910 roku Ueshiba jedzie na Hokkaido, a pięć lat później przypadek kontaktuje go z Sokaku Takeda – również człowiekiem, który od szermierki przeszedł do walki wręcz. Daito-ryu Takedy robi wielkie wrażenie na Ueshibie. W jego umyśle tworzą się zręby nowej techniki. Jej ostateczny kształt Ueshiba odkrywa jednak dopiero dzięki kontaktowi z filozoficzną doktryną Wanisaburo Doguchi, która mówi między innymi o świecie pełnym miłości dla bliźniego i dobroci dla wszystkich. Przejety tym Ueshiba postanawia stworzyć sztukę walki będącą tak łagodną, jak tylko jest to możliwe do osiągnięcia, a zarazem nadzwyczaj skuteczną. Ta nowa sztuka ma być „orędziem pokoju przekazywanym przez sztukę wychodzenia z wojny”. Celem AIKIDO nie jest walka z przeciwnikiem, ale z samym sobą. Mistrzowie twierdza: Niebo i Ziemia są jednym. Opanowanie sztuki walki oznacza posłuszeństwo względem praw Nieba i Ziemi, czyli Natury. Jeśli poprawnie rozumiesz i słuchasz praw Natury i przenosisz jej rozkazy, staniesz się jej integralna częścią i ktoś, kto atakuje ciebie, będzie atakował samą Naturę. Dlatego AIKIDO niejednokrotnie nazywa się sztuka wojenna bez walki.

Źródła:

Jerzy Miłkowski, Sztuki i sporty walki dalekiego wschodu, Warszawa 1987 

Komentarze
Brak komentarzy.
bottom

Historia zabrzańskiego Dojo

 

Początki zabrzańskiego Dojo nikną w mrokach historii naszej metropolii. Odkrycia archeologiczne w grobowcach dawnych wojowników wskazują jednak na datę 2 września 1993 r. n.e. W tym okresie na sali MOSiRu ZABRZE czynione było AIKIDO AIKIKAI, zaś drużynę dzielnych wojów prowadził Sempai Piotr Głąb. Wtedy wierzyłem jeszcze wyłącznie w moc KUNG-FU (Chan-Shaolin -Si oraz Dju -Su ) . Z nadmiaru wolnego czasu, oraz dla uzupełnienia swojej praktyki zacząłem stawiać pierwsze kroki na drodze AIKI wymieniając swoje doświadczenia z wojami z MOSiR-u. To właśnie Pior sprawił, że zainteresowała mnie praca nad „wirującą sferą” AIKI. W roku 1993 zostałem zaproszony przez Piotra i jego uczniów na seminarium ze śp. Soke E.W.J.Strattonem (9 dan) z INSTYTUTU SHUDOKAN AIKIDO. Po tym seminarium, gdzie Soke Stratton własnoręcznie rozwiał wszelkie moje wątpliwości, ostatecznie uwierzyłem w AIKIDO.

W roku 1996 otworzył Dojo na Uniwersytecie Śląskim, rozpoczynając tym samym treningi w Katowicach. Ja natomiast pozostając wierny tradycji zabrzańskiego grodu objąłem pieczę nad wojami z MOSiR-u. Były to początki Stowarzyszenia INSTYTUT SHUDOKAN AIKIDO POLSKA. W 1998 roku, wraz z moimi przyjaciółmi – instruktorami z innych naszych klubów, zdałem przed Soke Strattonem egzamin na shodan (pierwszy dan).

Po śmierci naszego mistrza współpraca z uczniami Soke przestała się rozwijać. Wspólnie z pozostałymi instruktorami podjęliśmy wówczas decyzję by ją przerwać i powrócić do korzeni. W roku 2002 zdaliśmy egzaminy na shodan przed senseiem H. Nagano i zaczęliśmy praktykować AIKIDO w systemie YOSHINKAN, co wytrwale czynimy do dnia dzisiejszego.

Wkrótce nawiązaliśmy również współpracę EUROPEJSKĄ FEDERACJĄ YOSHINKAN AIKIDO oddając się pod bezpośrednią opiekę Shihana K.Terady (9 dan), a niedługo potem, w kwietniu 2005 roku nasze Dojo stało się członkiem międzynarodowej organizacji SHINKENDO pod kierownictwem Kaiso T. Obaty.
Niestety, z czasem rozeszły się nasze drogi z EUROPEJSKĄ FEDERACJĄ YOSHINKAN AIKIDO. Na prośbę  Seiko-Shihan K.Terady (9 dan) podjęliśmy starania by powołać do życia organizację YOSHINKAN SEISEIKAI AIKIDO POLSKA, działającą obecnie pod osobistym nadzorem Shihan  MATSUO MASAZUMI (8 Dan AYF), który po śmierci Seiko- Shihan K.Terady ( 9 dan ) objął kierownictwo nad strukturami YOSHINKAN SEISEIKAI AIKIDO na całym świecie.

MATSUO Sensei co najmniej 2 razy w roku, regularnie odwiedza nasze Dojo, dzięki czemu możemy pewniej kroczyć drogą BUDO, a nasza organizacja oparta o jasne i przejrzyste zasady prężnie rozwija się tak w kraju, jak i zagranicą.
Do dnia dzisiejszego podążamy drogą wytyczoną przez  Seiko-Shihana K.Teradę pod osobistą opieką i kierownictwem Shihana  MATSUO.

Hakama

Dawno temu pewien  internauta pytał się mnie co nam daje Hakama? Otrzymał ode mnie „wyczerpującą” odpowiedź:
Daje nam 2 do siły a 3 do szybkości ;). Zgadzam się z tym w 100%. Hakama sprawia, że mamy poczucie płynności naszej techniki oraz że nasza pozycja jest stabilniejsza oraz maskuje ruchy nóg. Czasem podsyca poczucie, że nasza technika jest idealna oraz ładnie wyglądamy.
Nic bardziej błędnego… Zgadzam się z ostatnim stwierdzeniem, że nasze nogi są maskowane przez co nie możemy kontrolować naszych błędów w pozycji oraz kontrolowaniu ruchu nóg podczas technik.

Osobiście polecam trening bez Hakama by kontrola naszych błędów była non stop (to polecam co niektórym „mistrzom”). Czasem daje nam poczucie siły idealnej oraz techniki i „mocy” poprzez noszenie jej co kończy się tylko na noszeniu Hakama pozostawiając błędy w naszej technice i potęguje wzrastanie Ego.

Hakama symbolizuje stan samurajski japońskiego wojownika.
SAMURAJ oznacza nic innego jak „Ten,który służy”. Niestety nie wszyscy są w stanie to pojąć i aspirują do nazywania siebie „Samurajami”.

Hakama posiada siedem plisów – pięć z przodu i dwa z tyły, lecz nie po to by ładnie wyglądać. Każdy z nich ma swoje znaczenie :

1. JIN-życzliwość i dobroć
2. GI – honor
3. REI- etykieta,kurtuazaja
4. CHI- inteligencja
5. SHIN -szczerość, uczciwość
6. CHU – lojalność
7. KOH – miłość,pietyzm, pobozność

Jak widać Hakama to nie tylko dobry wygląd i „mistrzostwo” to także głębszy przekaz.
Więc zalecam odrobinę skromności i szacunku do innych osób „bez Hakama” jak i odpowiednie dbanie o nią samą z należytym szacunkiem. Dlatego jest ważne złożenie jej nauczycielowi (Sensei,Shihan) po zajęciach (co jest wielkim honorem), rozsądku oraz pozytywnych wibracji pomiędzy ludźmi.

Mój śp. nauczyciel Soke E.W.J. Stratton zawsze powtarzał… „Szybko Hakama ściągniecie, tak jak ją szybko założycie, jeśli pojmiecie co ona symbolizuje”…
Sami sobie odpowiedzcie jaka to odpowiedzialność ….

OSU!!!

Zbroje, hełmy

Wszystkie sztuki walki za wyjątkiem Karate pieczołowitego kultywowania tradycji militarnej. Najpierwotniejszą z nich było Ken-Jutsu (szermierka na miecze). Sztuka ta łączyła dwa elementy-śmiertelną powagę realnego zagrożenia i proces długotrwałego, żmudnego odkrywania ogólnych i technicznych podstaw walki. Mistrzowie miecza wypracowali zasady tak uniwersalne dla walki wręcz, że dały się one później bez trudu wykorzystać w innych systemach. W Ju- Jutsu i Aikido znajdują się te same podstawy, sposoby przemieszczania, obroty i ruchy rąk, koncepcje ataku i obrony, ta sama teza, że o mistrzostwie decyduje dokładność ruchów i dyscyplina psychiczna

Przed VII wiekiem naszej ery okryciem wojowników japońskich były skóry owcze lub baranie. W VII wieku pojawiają się żelazne elementy uzbrojenia: gorsety z płytek naszywanych na skórę bydlęcą, „spódnica” z pasków metalu oraz stożkowaty hełm. Ramiona i barki chroniono grubą skórą. Główną bronią w owym czasie i później był łuk i strzała (Yumi-Ya). Charakterystyczną cechą zbroi był lekkość i przeznaczenie głównie do ochrony przed strzałami. Całość „oporządzenia” wisiał tak, że poruszający się wojownik przypominał wielkiego, lśniącego, szeleszczącego chrząszcza. Chwilę uwagi poświęcę bogatej XVI wiecznej zbroi ponieważ jej elementy, jak i ogólna koncepcja, przetrwały w niezmienionej postaci aż do początku XIX wieku.

YOROI- ochraniacz klatki piersiowej
KABUTO – hełm 
HO-ATE – maska
KOTE- rękawice
SUNE-ATE – ochraniacz lędźwi (okolicy lędźwiowej)
KOSHI-ATE – nadgarstniki.

Typy uzbrojenia ochronnego występującego w Japonii do XVI w.,: 
O – Yoroi
Do – Maru
Haramaki – Do

Od XVI w., występowało już 7 typów zbroi: 
Mogami – Do
Nuinobe – Do
Hotoke – Do

Sendai – Do
Hon – Kozane

Elementy japońskiej zbroi
Źródło: Westbook A., Ratti O., Sekrety Samurajów, Bydgoszcz 1997,s.153. 

Haramaki – Do Yoroi Maru
Źródło: Bryant A.J., Nihon Japanease Armour Manual, b.m.w. 2001, s. 5-6 

Hełm (kabuto) składał się z właściwej miski (hachi), giętkiego ochraniacza karku (shikoro) i ozdobnego szczytu (maye-zashi). Do boków miski hełmu mocowano skrzydła (fuku-gayeshi) – niekiedy miejscem umocowania skrzydeł był też shikoro. Miskę wykonywano z jednego kawałka metalu lub wielokrotnie lakierowanej skóry, zszytej w typowym hełmie z trójkątnych pasków, szczytem skierowanych w górę. Czasem były to luźno połączone równoległe obwoje (tatami-kabuto). Osłonę karku montowano z 3-7 pasków skóry pokrywanych blachą metalową i łączono jedwabnymi plecionymi sznurami. Niekiedy pasek był pokryty ponad setką metalowych łusek. Wewnętrzną stronę shikoro lakierowano na kolor jaskrawoczerwony, który przydawał twarzy wojownika dzikiego i gwałtownego wyrazu. Boczne skrzydła po prawej stronie hełmu były odłączane dla większej wygody w posługiwaniu się łukiem.Interesującym szczegółem XVI-wiecznego hełmu jest obejmujące miskę mosiężny pierścień, z którego zwisa łukiem na plecy misternie zawęźlony jedwabny sznur (kasajiri-no-kuwan). Do sznura przymocowano otok z kolorowego (zwykle białego) materiału służący jako wyróżniający znak w bitwie. Niekiedy stosowano jeszcze jeden pierścień mosiężny do którego mocowano horo-płaski worek wypełniony zwitkami bawełny i zwisający na plecy jako ochrona przed strzałami

Elementy japońskiego hełmu
Źródło: Westbook A., Ratti O., Sekrety Samurajów, Bydgoszcz 1997,s.165.

Twarz chroniono jednolitą płytką z wizjerem (Mempo) lub takim rodzajem maski, który zasłaniał tylko żuchwę i policzki (Ho-ate). Duża wagę przywiązywano do ekspresyjności masek – malowano je, dekorowano sierścią zwierząt. Nazwy masek pochodziły od tego co przedstawiały, najczęściej była to głowa demona (Kimen), twarz małpy (suro-bo), twarz starca (Okina-Men), głowa ptaka (jaskółki-Tsubame-bo). W pełnych maskach wycinano otwory na nos i oczy przy których przebiegały głębokie bruzdy, aby grot strzał czy ostrze miecza nie ześlizgnęło się w oczodół. Od „brody” maski zwisa w dół zasłona z pokrywanych metalem płytek lub grubszych łańcuszków (Yudare-Gane).

Kabuto
Źródło: http://www.worcesterart.org/Exhibitions/Past/yoshitoshi.html.

W szczytach wszystkich hełmów znajdowały się otwory, przez które można było wypuścić tradycyjną ozdobę samuraja warkocz włosów. Tułów chronił otwarty na boki gorset (Do-Maru) lub też pojedyncza blacha wymodelowana na kształt atletycznego nagiego torsu. Do malowania „gorsetów” używano zazwyczaj farby czarnej, czasem błękitnej lub złocistej. Droższe zbroje pokrywano skórą rekina (same-tsudzami) lub skórą (Kawa-Tsudzami), skorupami żółwi (Bekko-Tsudzami), jedwabiem (Moji-Tsudzami) lub skórą (Kawa-Tsudzami). Spotykało się też gorsety z bardzo twardej skóry ułożonej w girlandy łusek (Okegawa).

Ochraniacze bioder (Kusad-Kuri) przypominają krótkie spodenki z wyciętą z przodu łukowatą arkadą ułatwiającą poruszanie się. Składają się one z luźno zwisających pasków skóry lub metalu.

Pachy chroniono bardzo troskliwie paskami metalu zawieszonymi na tzw. pierścieniach barkowych (Wata-Gami). Prawy pasek (Sendan-No-Ita) był większy od lewego (Hota-Wo-No-Ita). Pozostałe części zbroi chroniące kończymy przypominają wyposażenie europejskich rycerzy. Były więc ochraniacze ramion i przedramion (Sode, Gaku-

No-Ita, Kote), okrągłe płytki pokrywające łokieć (Hiji-Gane), półrynienki przylegające do ud (haidate) i podudzi (Sune-Ate). Na stopach noszono buty z noskami, lecz podczas walki i marszu stosowano sandały plecione z trzciny lub słomy, rzadziej wykonane ze skóry. Miecz omówiony został w innym rozdziale. Zasadnicza bronią stosowaną w polu był dwumetrowa włócznia (Hoko), drąg z dwudziestocentymetrowym ostrzem – falistym jak wizerunek płomienia bądź przypominającym liść. Obok ostrza tkwiły sierpowate rogi. Od XIV wieku używano lancy z piętnasto – dwudziestocentymetrowym ostrzem i bardzo charakterystycznej halabardy z długim, niemal metrowym ostrzem i nieco dłuższą rękojeścią (Naginata)

Źródła:

http://www.histmag.org/archiwalia/mag42-43/J04.htm

http://www.worcesterart.org/Exhibitions/Past/yoshitoshi.html.

Jerzy Miłkowski, Sztuki i sporty walki dalekiego wschodu, Warszawa 1987 

„Ki, Irimi, Kaiten -Total Aikido Master Course ” G. Shioda

 

Fragment, Tokio 1996, s. 17-19, tłumaczenie WSA

„Ki – mistrzostwo równowagi 
W Aikido często używamy pojęcia „ki”, lub energii, jednak to słowo ma wiele znaczeń. 
„Ki” pojawia się w wykonywanej technice, kiedy połączymy: prawidłową pozycję, kontrolę linii centralnej, oddechu, energię, timing it.d. osiągając najwyższy poziom doskonałej równowagi. 
Tak więc „Ki” może by nazwane „mistrzostwem równowagi”.
Znaczenie „Ki” w sentencji – „zharmonizować swoje ki” oznacza wrażliwość na działania uke i wszystkie elementy wynikłe z charakteru jego działań, jak: siła, prędkość, timing i rytm. 
Kiedy ćwiczysz dłużej stajesz się bardziej wrażliwy na: to jak uke zamierza cie zaatakować, gdzie zamierza się przemieścić, gdzie skoncentruje siłę. Można powiedzieć, że ta właśnie zdolność do „czucia i widzenia energii” jest jednym z głównych celów treningu. 
Być w harmonii ze wszechświatem oznacza mieć poczucie równowagi. „Aiki” – harmonizacja energii” oznacza wyzbycie się własnego ego, podporządkowanie się naturalnemu porządkowi wszechświata. W ten sposób, bez trudu możesz realizować idee kontroli sytuacji którą zastajesz. 
Irimi (wejście) – Ruch ciała, który pozwala być z boku partnera. 
W irimi, czyli wejściu zamiast zderzać się z nadchodzącą prosto siłą partnera, schodzisz z jej linii i wchodzisz do jego boku pod bezpiecznym kątem. Przez użycie irimi możesz przemieścić ciało do bezpiecznej pozycji i zneutralizować uke przez wykorzystanie techniki. Ważne jest, że musisz zrobić pół kroku do przodu, kiedy nadchodzi partner. Nigdy nie czekaj na nadejście ataku. 
Ponieważ idziesz do przodu – siła partnera wzrasta, i dzięki otwarciu swojego ciała jesteś w stanie wykonać irimi. 
Ponadto pamiętaj, że mimo poruszania się do przodu musisz zejść z linii ataku uke. 
Kaiten (Obracanie) – Zamień atak partnera w swój ruch obrotowy. 
Tak naprawdę w Aikido nie ma prostych ruchów, podstawa są ruchy obrotowe, które pozwalają nam zmienić kierunek energii partnera bez zderzania się z nim. Ponadto zdolność do wykonywania obrotu daje nam możliwość zbliżenia się do uke i szybkiego wykonania techniki. 
Zamieniając atak partnera w swój ruch obrotowy możemy kompletnie pozbawić ten atak siły. Wykonując ruch obrotowy możemy być w centrum a uke na zewnątrz, możemy także przemieszczać się na zewnątrz pozostawiając uke w centrum ruchu. Te ruchy obrotowe nie zawsze są płaskimi kołami, często zdarza się, że jest to ruch po elipsie, innym razem przypomina powierzchnie kuli. Wszystkie te formy pozwalają nam zmienić kierunek siły nie ingerując w przepływ energii. 
Aby wykonać prawidłowe kaiten twój środek ciężkości (poczucie równowagi) musi być kontrolowany. Jeśli jest chwiejny, nie będziesz mógł wykonać stabilnego, pewnego obrotu. Odkrycie silnego poczucia równowagi jest jedną z podstawowych zdolności pozwalających ci na płynny transfer ciężaru ciała z nogi na nogę.”

Komentarze

„Trzej Mistrzowie Budo” (fragment) J.Stevens

„Powszechnie uważa się, że dokonywanie porównań jest ze wszech miar niewłaściwe; nie mniej jednak podsumowując „Trzech mistrzów Budo” chciałbym pokusić się o zarysowanie paranteli i wyjaśnienie różnic pomiędzy J. Kano, G. Funakochi i M. Ueshibą.
Z fizycznego punktu widzenia, Kano był najwyższy z nich i mierzył około 165 cm. Ueshiba nieco mniej 158, zaś Funakochi być może 158cm. W kwiecie wieku wszyscy trzej byli potężnie zbudowani, a według relacji uczniów każdy z nich wyglądał na jeszcze większego po założeniu stroju treningowego. Co do stanu zdrowia Kano cierpiał na cukrzycę, a w późniejszym okresie życia miał kłopoty z nogami. Funakochi dumny był z tego, że będąc dorosłym ani razu nie zachorował i nigdy nie korzystał z porady lekarza, a także nie brał żadnych leków. Żył też najdłużej z całej trójki dożywając niemalże dziewięćdziesiątki. Aczkolwiek Ueshiba zdobył reputację człowieka o nadzwyczajnych właściwościach przez większość życia był delikatnego a nawet dość słabego zdrowia. 
Trudno rozstrzygnąć czy taki słaby stan zdrowia wynikał z chronicznej choroby, której nabawił się podczas swojej podróży do Mongolii, czy też może zniszczył sobie żołądek w Ayabe, biorąc udział w zawodach picia słonej wody. Niewykluczone, że jego częste choroby spowodowane były szczególną nadwrażliwością. Ueshiba zmarł ostatecznie na raka wątroby. 
Interesująco przedstawia się kwestia diety. Kano miał najbardziej zróżnicowane gusta i jadał właściwie wszystko. Szczególnie przepadał za soczystym stekiem, a każdy ze swoich pracowitych dni kończył szklaneczką whisky. Funakochi był zwolennikiem bardziej tradycyjnej diety, złożonej głównie z ryżu, warzyw oraz ryb, alkohol zaś pił okazjonalnie. Ueshiba początkowo był wegetarianinem, ale od czasu do czasu jadał ryby albo kurczaki. Alkohol przestał pić w wieku około 55 lat. Żaden z nich nie palił papierosów. 
Przede wszystkim należy rozważyć znaczenie tych trzech ludzi jako mistrzów sztuk walki. Aczkolwiek wyjątkowo potężny J. Kano nie dorównywał pozostałym pod względem technicznym. W swoim życiu jedynie przez 10 lat intensywnie ćwiczył, a stały aktywny trening zarzucił w wieku około 30 lat. Trzeba jednak przyznać, ze nigdy nie przestał studiować Budo.
Natomiast Funakochi i Ueshiba trenowali niemal bez przerwy dzień i noc przez 30 lat aż do czasu , kiedy osiedli w Tokio w wieku około 55 lat, ale i tak osobiście prowadzili treningi do sędziwego wieku 80 lat. Kano zdawał sobie jasno sprawę ze swoich technicznych ograniczeń, dlatego też, jako człowiek o otwartym i badawczym umyśle nie przeszkadzał swoim uczniom w pobieraniu nauk – zarówno u Funakochiego jak i Ueshiby. 
Jednak Kano był kimś więcej, niż tylko mistrzem sztuk walki. Dzięki swojej inteligencji, zdolnościom językowym, podróżom po całym świecie, oraz wybitnej karierze nauczyciela, posiadł chyba największą wiedzę pośród Japończyków swoich czasów. Z pewnością mógł stanowić inspirujący przykład idealnego dżentelmena o nienagannych manierach, wszechstronnym wykształceniu i zadbanym, silnym ciele. Zarówno Funakochi jak i Ueshiba darzyli go wielkim szacunkiem i nigdy nie zapomnieli o jego serdecznym wsparciu, kiedy zaczynali karierę w Tokio.
Porównując Funakochiego z innymi karatekami nie można w sposób jednoznaczny stwierdzić że był z nich najlepszy i z pewnością nie doskonałość techniczna rozsławiła jego nazwisko. Największą zasługa Funakochiego, był raczej fakt, ze dzięki niemu sztuka karate stała się szlachetna dyscypliną o mocnej podbudowie etycznej. Nie miał on tego szczecią, aby urodzić się w bogatej rodzinie jak Kano czy Ueshiba, blasku nie przydawało mu również, ze był, jakby nie było, „obcym” w stolicy Japonii. Całkowicie poświęcił się jednak sztukom walki i w tym świetle nikogo nie powinno dziwić, że został uznany za „ojca” współczesnego karate. 
Ueshiba został mistrzem nad mistrzami. Prawdopodobnie był największym mistrzem, jaki kiedykolwiek pojawił się w Japonii (lub gdziekolwiek indziej). Dokonania nawet najbardziej legendarnych wojowników z przeszłości, bledną w porównaniu z nadzwyczajną siłą Ueshiby, o której zaświadczyć mogą setki ludzi, a która uwietrzniona została również na taśmie filmowej. 
Postawa Ueshiby wobec Budo różniła się znacznie od podejścia Kano czy Funakochiego. Kano miał nowoczesne spojrzenie na Judo i dumny był z racjonalnych i naukowych zasad Kodokan Judo. Nie był wierzący tak więc w Kodokanie nie było nawet kapliczki Shinto, aż do chwili, gdy państwowi biurokraci wydali w latach 20-tych polecenie o jej postawieniu.
Funakochi stał na podobnym stanowisku: ” Nie ma nic tajemniczego w karate, żaden z praktykujących nie jest w stanie przekroczyć ludzkich możliwości”. A jednak Ueshiba okazał się szamanem i cudotwórcą, który takie właśnie nadludzkie siły posiadał.
Podczas gdy Kano i Funakochi dbali , aby w sposób racjonalny przekazywać uczniom woje nauki, Ueshiba działał w całkowicie innym wymiarze i nie sposób było objąć rozumem tego co zrobił czy powiedział. Kano i Funakochi opracowywali gruntownie przemyślane programy nauczania. Ueshiba zaś improwizował, a każdy następny dzień treningu był inny i niepodobny do poprzedniego. Podkreślając mistycyzm i tajemniczość budo, Ueshiba pragnął wyrazić sprzeciw przeciwko trendom traktowania budo jako aktywności fizycznej (co gorsza sportu) oraz ogólnie przeciw narastającemu materializmowi współczesnych społeczeństw. Często mawiał swoim uczniom: ” Aikido jest drogą duchową. A boskość nie zna granic” 
Nauki Kano i Funakochiego były bardziej „przyziemne” więc wielu ćwiczących wolało zacząć od treningu judo czy karate. Niemal wszyscy studenci Ueshiby, zanim zaczęli treningi z mistrzem aikido, zdobyli solidne podstawy w judo, karate bądź też w obu tych dyscyplinach. W zasadzie trzej mistrzowie budo nie wymieniali między sobą informacji o technicznych aspektach swoich sztuk walki. Kano włączył część ruchów karate Funakochiego do ćwiczeń Kodokanu (kime-no-kata) nie mógł jednak w sposób bezpośredni przenieść technik od Ueschiby, ponieważ zbyt duże było pomiędzy nimi różnice. Jedno ze zdjęć Ueshiby przedstawione w książce „Budo” (nr 67) ukazuje mistrza w pozycji, która przypomina pozycje karate, a w Karate- do- nyumon ruch Kawashi (porównaj str. 109-113) w wysokim stopniu przypomina ruch aikido – irimi tenkan.
W rzeczywistości krzyżowanie się dróg trzech stylów: judo, karate i aikido dokonywało się głównie dzięki uczniom wybitnych nauczycieli. 
Kenji Tomiki (1900-1979) był najlepszym uczniem zarówno Kano jak i Ueshiby i nauczał Judo oraz aikido przez wiele lat. Próbował nawet połączyć oba te style, jednak bez większych efektów i wbrew kategorycznym życzeniom Ueshiby.
Minoru Mochizuki (ur. 1907)inny mistrz, który trenował u Kano i Ueshiby rozwinął system budo, który był kombinacją elementów judo, aikido i karate.
Yasuhiro Konishi (1894- 1983)oraz Shigeru Enami (1912 – 1981) dwóch największych uczniów Funakochiego znajdowało się pod silnym wpływem Ueshiby, a style które stworzyli były w istocie systemami aiki – karate. Być może prawą jest, że u wszystkich wielkich mistrzów praktyka aikido jest niejako niezależna od samej dyscypliny, ruchy w naturalny sposób stają się koliste i w większym stopniu polega się na koordynacji, sile ki i czystej koncentracji, niż na sile fizycznej czy samej technice.
W pewnym sensie aikido Ueshiby można zinterpretować jako kulminacje i urzeczywistnienie Budo: zewnętrzne formy aikido można ćwiczyć samemu, z partnerem czy w grupie, z bronią czy bez niej , podobnie jak ruchy judo czy karate.
Natomiast ćwicząc wewnętrzne formy aikido można spożytkować każdą duchową zasadę: szamanizmu, shintoizmy, buddyzmu, tantry, chrześcijaństwa, sufizmu, czy fizyki kwantowej. Jak pisał Ueshiba: „daj wielkim tradycjom nowe szaty, zasymiluj je z aikido i buduj nowe style, aby tworzyć wciąż lepsze formy”