Wszystkie wpisy, których autorem jest Kamil

„Trzej Mistrzowie Budo” (fragment) J.Stevens

„Powszechnie uważa się, że dokonywanie porównań jest ze wszech miar niewłaściwe; nie mniej jednak podsumowując „Trzech mistrzów Budo” chciałbym pokusić się o zarysowanie paranteli i wyjaśnienie różnic pomiędzy J. Kano, G. Funakochi i M. Ueshibą.
Z fizycznego punktu widzenia, Kano był najwyższy z nich i mierzył około 165 cm. Ueshiba nieco mniej 158, zaś Funakochi być może 158cm. W kwiecie wieku wszyscy trzej byli potężnie zbudowani, a według relacji uczniów każdy z nich wyglądał na jeszcze większego po założeniu stroju treningowego. Co do stanu zdrowia Kano cierpiał na cukrzycę, a w późniejszym okresie życia miał kłopoty z nogami. Funakochi dumny był z tego, że będąc dorosłym ani razu nie zachorował i nigdy nie korzystał z porady lekarza, a także nie brał żadnych leków. Żył też najdłużej z całej trójki dożywając niemalże dziewięćdziesiątki. Aczkolwiek Ueshiba zdobył reputację człowieka o nadzwyczajnych właściwościach przez większość życia był delikatnego a nawet dość słabego zdrowia. 
Trudno rozstrzygnąć czy taki słaby stan zdrowia wynikał z chronicznej choroby, której nabawił się podczas swojej podróży do Mongolii, czy też może zniszczył sobie żołądek w Ayabe, biorąc udział w zawodach picia słonej wody. Niewykluczone, że jego częste choroby spowodowane były szczególną nadwrażliwością. Ueshiba zmarł ostatecznie na raka wątroby. 
Interesująco przedstawia się kwestia diety. Kano miał najbardziej zróżnicowane gusta i jadał właściwie wszystko. Szczególnie przepadał za soczystym stekiem, a każdy ze swoich pracowitych dni kończył szklaneczką whisky. Funakochi był zwolennikiem bardziej tradycyjnej diety, złożonej głównie z ryżu, warzyw oraz ryb, alkohol zaś pił okazjonalnie. Ueshiba początkowo był wegetarianinem, ale od czasu do czasu jadał ryby albo kurczaki. Alkohol przestał pić w wieku około 55 lat. Żaden z nich nie palił papierosów. 
Przede wszystkim należy rozważyć znaczenie tych trzech ludzi jako mistrzów sztuk walki. Aczkolwiek wyjątkowo potężny J. Kano nie dorównywał pozostałym pod względem technicznym. W swoim życiu jedynie przez 10 lat intensywnie ćwiczył, a stały aktywny trening zarzucił w wieku około 30 lat. Trzeba jednak przyznać, ze nigdy nie przestał studiować Budo.
Natomiast Funakochi i Ueshiba trenowali niemal bez przerwy dzień i noc przez 30 lat aż do czasu , kiedy osiedli w Tokio w wieku około 55 lat, ale i tak osobiście prowadzili treningi do sędziwego wieku 80 lat. Kano zdawał sobie jasno sprawę ze swoich technicznych ograniczeń, dlatego też, jako człowiek o otwartym i badawczym umyśle nie przeszkadzał swoim uczniom w pobieraniu nauk – zarówno u Funakochiego jak i Ueshiby. 
Jednak Kano był kimś więcej, niż tylko mistrzem sztuk walki. Dzięki swojej inteligencji, zdolnościom językowym, podróżom po całym świecie, oraz wybitnej karierze nauczyciela, posiadł chyba największą wiedzę pośród Japończyków swoich czasów. Z pewnością mógł stanowić inspirujący przykład idealnego dżentelmena o nienagannych manierach, wszechstronnym wykształceniu i zadbanym, silnym ciele. Zarówno Funakochi jak i Ueshiba darzyli go wielkim szacunkiem i nigdy nie zapomnieli o jego serdecznym wsparciu, kiedy zaczynali karierę w Tokio.
Porównując Funakochiego z innymi karatekami nie można w sposób jednoznaczny stwierdzić że był z nich najlepszy i z pewnością nie doskonałość techniczna rozsławiła jego nazwisko. Największą zasługa Funakochiego, był raczej fakt, ze dzięki niemu sztuka karate stała się szlachetna dyscypliną o mocnej podbudowie etycznej. Nie miał on tego szczecią, aby urodzić się w bogatej rodzinie jak Kano czy Ueshiba, blasku nie przydawało mu również, ze był, jakby nie było, „obcym” w stolicy Japonii. Całkowicie poświęcił się jednak sztukom walki i w tym świetle nikogo nie powinno dziwić, że został uznany za „ojca” współczesnego karate. 
Ueshiba został mistrzem nad mistrzami. Prawdopodobnie był największym mistrzem, jaki kiedykolwiek pojawił się w Japonii (lub gdziekolwiek indziej). Dokonania nawet najbardziej legendarnych wojowników z przeszłości, bledną w porównaniu z nadzwyczajną siłą Ueshiby, o której zaświadczyć mogą setki ludzi, a która uwietrzniona została również na taśmie filmowej. 
Postawa Ueshiby wobec Budo różniła się znacznie od podejścia Kano czy Funakochiego. Kano miał nowoczesne spojrzenie na Judo i dumny był z racjonalnych i naukowych zasad Kodokan Judo. Nie był wierzący tak więc w Kodokanie nie było nawet kapliczki Shinto, aż do chwili, gdy państwowi biurokraci wydali w latach 20-tych polecenie o jej postawieniu.
Funakochi stał na podobnym stanowisku: ” Nie ma nic tajemniczego w karate, żaden z praktykujących nie jest w stanie przekroczyć ludzkich możliwości”. A jednak Ueshiba okazał się szamanem i cudotwórcą, który takie właśnie nadludzkie siły posiadał.
Podczas gdy Kano i Funakochi dbali , aby w sposób racjonalny przekazywać uczniom woje nauki, Ueshiba działał w całkowicie innym wymiarze i nie sposób było objąć rozumem tego co zrobił czy powiedział. Kano i Funakochi opracowywali gruntownie przemyślane programy nauczania. Ueshiba zaś improwizował, a każdy następny dzień treningu był inny i niepodobny do poprzedniego. Podkreślając mistycyzm i tajemniczość budo, Ueshiba pragnął wyrazić sprzeciw przeciwko trendom traktowania budo jako aktywności fizycznej (co gorsza sportu) oraz ogólnie przeciw narastającemu materializmowi współczesnych społeczeństw. Często mawiał swoim uczniom: ” Aikido jest drogą duchową. A boskość nie zna granic” 
Nauki Kano i Funakochiego były bardziej „przyziemne” więc wielu ćwiczących wolało zacząć od treningu judo czy karate. Niemal wszyscy studenci Ueshiby, zanim zaczęli treningi z mistrzem aikido, zdobyli solidne podstawy w judo, karate bądź też w obu tych dyscyplinach. W zasadzie trzej mistrzowie budo nie wymieniali między sobą informacji o technicznych aspektach swoich sztuk walki. Kano włączył część ruchów karate Funakochiego do ćwiczeń Kodokanu (kime-no-kata) nie mógł jednak w sposób bezpośredni przenieść technik od Ueschiby, ponieważ zbyt duże było pomiędzy nimi różnice. Jedno ze zdjęć Ueshiby przedstawione w książce „Budo” (nr 67) ukazuje mistrza w pozycji, która przypomina pozycje karate, a w Karate- do- nyumon ruch Kawashi (porównaj str. 109-113) w wysokim stopniu przypomina ruch aikido – irimi tenkan.
W rzeczywistości krzyżowanie się dróg trzech stylów: judo, karate i aikido dokonywało się głównie dzięki uczniom wybitnych nauczycieli. 
Kenji Tomiki (1900-1979) był najlepszym uczniem zarówno Kano jak i Ueshiby i nauczał Judo oraz aikido przez wiele lat. Próbował nawet połączyć oba te style, jednak bez większych efektów i wbrew kategorycznym życzeniom Ueshiby.
Minoru Mochizuki (ur. 1907)inny mistrz, który trenował u Kano i Ueshiby rozwinął system budo, który był kombinacją elementów judo, aikido i karate.
Yasuhiro Konishi (1894- 1983)oraz Shigeru Enami (1912 – 1981) dwóch największych uczniów Funakochiego znajdowało się pod silnym wpływem Ueshiby, a style które stworzyli były w istocie systemami aiki – karate. Być może prawą jest, że u wszystkich wielkich mistrzów praktyka aikido jest niejako niezależna od samej dyscypliny, ruchy w naturalny sposób stają się koliste i w większym stopniu polega się na koordynacji, sile ki i czystej koncentracji, niż na sile fizycznej czy samej technice.
W pewnym sensie aikido Ueshiby można zinterpretować jako kulminacje i urzeczywistnienie Budo: zewnętrzne formy aikido można ćwiczyć samemu, z partnerem czy w grupie, z bronią czy bez niej , podobnie jak ruchy judo czy karate.
Natomiast ćwicząc wewnętrzne formy aikido można spożytkować każdą duchową zasadę: szamanizmu, shintoizmy, buddyzmu, tantry, chrześcijaństwa, sufizmu, czy fizyki kwantowej. Jak pisał Ueshiba: „daj wielkim tradycjom nowe szaty, zasymiluj je z aikido i buduj nowe style, aby tworzyć wciąż lepsze formy”

Mędrzec

Pewien wojownik ze znamienitego klanu wyruszył na swoją Musha -Shugyo.Potykał się wiele razy z wieloma roninami oraz sławnymi wojownikami.lecz pewnego dnia nad brzegiem rzeki spotkał”świętego męża”,który słynął z pobożności.Ten pustelnik zaprosił wojownika do rozmowy.Rozmawiali o sensie istnienia oraz o swoich czynach i co osiągnęli.Mnich poprosił młodego samuraja o pokaz owych umiejętności.Samuraj wyraził zgodę.Jego Budo było wręcz idealne po wieloletniej praktyce czym zachwycił mnicha.Chcąc się odwdzięczyć „Święty mąż zademonstrował wojownikowi chodzenie po wodzie by odsprzedać samurajowi ten sekret.W trakcie pokazu mnich zaczął się topić.Wojownik ruszył mu na ratunek.Po wydostaniu się na brzeg spytał się:Po co mu ten pokaz chodzenia po wodzie i i ta umiejętność skoro za zakrętem rzeki jest most!!!Jak widzicie moi mili uważajcie na swej Drodze Wojownika i nie dajcie się nabierać na tanie chwyty reklamowe i „magiczne moce”po roku lub pięciu latach praktyki,bo podstawą w BUDO jest szczery i ciężki trening oraz wieloletnie doświadczenie pod kierunkiem dobrego instruktora a nie poklask i kasa oraz polityka .Prawdziwe Budo tego nie wynagradza!!!

Bajka


Dawno , dawno temu Pan Otori otrzymał propozycje służby na dwore Pana Kunishige gdyż zasłynął jako spadkobierca tradycji rodzinnych i kontunuator sztuki parzenia herbaty.Jego przywilejem było iż mógł nasić strój pana lennego z rodowym herbem swojego DAIMYO.W pewien słoneczny poranek wracał z targu rybnego i drogę zastąpił mu pewien Ronin,który widząc nieuzbrojonego dworzanina liczył na łatwy zysk.Oznajmił mu że zabije go jeśli nie zapłaci mu za możliwość przejścia.Pan Otori przedstawił się opowiedział Roninowi,że jest tylko skromnym parzycielem herbaty a nie wojownikiem.Ronin tym bardziej nalegał łakomy na pienądze przechodnia.Pan Otori złożył uroczysą przysięgę na swoich przodków oraz honor swojego suzerena,że wróci do Ronina i umrze z honorem ja przystało na wojownika Kunishige tylko się przygotuje na śmierć w świątyni Kashima.Bezpański wojownik przystał na to.Pan Otori udał sę do świątyni Kashima i rozpoczął przygotowania do honorowej śmierci w walce.W przybytku mnichów przebywał również mitrz prastarej szkoły walki.Widząc zatroskany wyraz twarzy Pana Otori zagadnął go aten mu opowiedział o wszystkim.Mistrz się chwilkę zastanowił i poprosił Pana Otori by ten zaparzył mu herbatę i bacznie obserwował podczads ceremoni.Spokój ducha jaki bił od Pana Otori był zdumiewający.Mistrz powiedział mu iż już wie jak herbaciany wojonik wojownik powinien umierać honorowo-tak spokojnie jakby parzył herbatę!Pan Otori podziękowal za radę i pognał ku swojemu przeznaczeniu.Stanął na przecciw Ronina gotowy na swój los,ufny w rady starego Mistrza.Ronin widząc spokój na twarzy Pana Otori gotowego na wszystko zrejterował a imię Pana Otori po tym wydarzeniu było sławne w całym księstwie.Tak oto powinien postępować prawdziwy wojownik.Oceńcie to sami gdyż ta legenda jest wymyślona przez autora tego artykułu ale daje do myślenia…Oceńcie to sami. OSU !!!